| Urlop w Gdańsku - zakupy i SPA |
| Redaktor: Administrator | |
| 04.03.2009. | |
|
Luty to kiepski miesiąc na urlop w Polsce, ale że to nasza ostatnia okazja przed narodzinami dziecka, postanowiliśmy ją wykorzystać. Wymyśliliśmy sobie pobyt w SPA, i tak się złożyło, że akurat w okolicy Gdańska. Do Gdańska całkiem tanio lata się z Malmö, więc polecieliśmy. Po przylocie do Gdańska tabun taksówkarzy zaganiał wysiadających pasażerów do swych pojazdów, więc daliśmy się zagonić. Taksówkarz, który umówił się z nami w kwestii ceny i nie uruchamiał licznika, z miejsca wprowadził mnie w nasze polskie klimaty. Na całą sytuację zareagowałam okropną śmiechawką. Kolejna śmiechawka dopadła mnie w hotelu - w pokoju miała być wanna, a był prysznic, internet miał być bezprzewodowy - całe szczęście dawali kabelek, no i cena za dobę miała być niższa - całe szczęście po krótkiej dyskusji udało się ją uzyskać.
Po tych perypetiach ulokowaliśmy się w pokoiku na 15 piętrze hotelu Hevelius, popatrzyliśmy sobie z góry na miasto i poszliśmy na spacer. W trakcie kilku dni przewidzianych na Gdańsk urządziliśmy sobie jednodniowy wypad do rodziny w Elblągu, a resztę czasu poświęciliśmy spacerom no i zakupom.
Przy okazji objedliśmy się trochę ruskimi pierogami, żurkami i innymi przysmakami - w tym miejscu pragnę szczerze polecić restaurację Latający Holender, jedzonko pycha.
Po tych kilku dniach i paru torbach zakupów pojechaliśmy w końcu do tego SPA, do hotelu Faltom w Rumii. Tam już zdjęć nie pstrykaliśmy za wiele, bo całe dnie krążyliśmy miedzy basenem, jacuzzi, gabinetami kosmetycznymi a restauracją. I wanna nawet była!:). Urlop nam się całkiem udał, wróciliśmy cało i zdrowo, aby już bez przeszkód i bez przygód czekać na narodziny córki. |
|
| Zmieniony ( 05.03.2009. ) |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|










